Menu dla dzieci w restauracjach - jest aż tak źle?! [RAPORT]

14 września 2022
Choć może się wydawać, że dziecięce menu to świetny wybór dla naszego malucha, to w większości restauracji lepiej, żeby go po prostu nie było!

Niedzielny obiad w restauracji, piękne słońce za oknem, stolik w przytulnym kącie i radość dzieci ze wspólnego wyjścia. Otwierasz menu, zerkasz na pozycje dziecięce, a tam... ZGROZA!
Mimo coraz coraz większej świadomości społecznej na temat racjonalnego żywienia, restauracje wciąż serwują naszym dzieciom fast-foody i cukier!
Dlaczego w menu dziecięcym jest tak mało warzyw?
Czy restauracje mają obowiązek wypisywać alergeny pokarmowe przy każdej potrawie?
Co najczęściej występuje w menu dla dzieci i czy ma ono w ogóle sens?

Menu dla dzieci - jest aż tak źle?

Jakiś czas temu, wiedziona rozmowami z Wami i własnymi obserwacjami, postanowiłam sprawdzić co ciekawego proponują warszawskie restauracje dla dzieci. Przejrzałam kilkadziesiąt ofert różnych lokali gastronomicznych - rodzinne kawiarnie, bary orientalne i wykwintne restauracje.
Efekt?
Masakra! 

W większości lokali karta dla dzieci wyglądała tak samo - rosół albo pomidorowa, filet z kurczaka z frytkami, a na deser lody albo kawałek ciasta 🤷‍♀️
Warto zaznaczyć, że przysłowiowy kotlet nie zawsze był podawany z surówką.  A jeśli już, to była to mizeria lub tarta marchewka.
Co jeszcze serwują warszawskie restauracje?
Sprawdźmy to!

Raport

W moim osobistym badaniu przejrzałam ofertę niemal 50 restauracji działających na terenie stolicy. Żeby ułatwić sobie analizę zebranych wyników, podzieliłam je na dwie grupy:
restauracje polecane dla rodzin z dziećmi i najbardziej polecane restauracje z Warszawie.
Wśród wszystkich przebadanych gastronomii, 25 z nich ma w swoim menu osobne propozycje dla dzieci, przy czym zdecydowanie częściej pojawia się ono w lokalach polecanych dla rodzin z dziećmi (64%) niż w restauracjach przyporządkowanych do drugiej grupy (niecałe 41%).
Najczęściej w dziecięcej karcie znajdują się 4 pozycje, niekiedy 3 lub 5.

Co najchętniej serwuje się naszym pociechom?

Statystyka sporządzona na podstawie oferowanych potraw z owych 25. restauracji wygląda następująco (% lokali mających w swojej karcie daną pozycję):

  1. Pierś z kurczaka w formie kotleta lub nuggetsów -> 72%
  2. Frytki -> 56%
  3. Coś na słodko (naleśniki, pierogi, knedle itp.) -> 56%
  4. Zupa pomidorowa -> 44%
  5. Spaghetti lub inny makaron w sosie pomidorowym -> 40%
  6. Rosół -> 36%
  7. Ryba w różnej formie -> 32%
  8. Mizeria -> 28%

A co z warzywami w innej formie niż mizeria?
71% lokali deklaruje ich obecność w potrawie, zazwyczaj jako dodatek do posiłku w formie surówki.
Tylko 1 restauracja (!!!) oferuje dzieciom warzywa na danie główne, a niektóre z analizowanych gastronomii podawały warzywa jedynie pod postacią zupy pomidorowej!

A co z alergenami?

Z przeanalizowanych danych jasno wynika, iż 90% wszystkich przebadanych restauracji nie zawarło w swoim menu informacji o alergenach pokarmowych.
Choć właściciel restauracji ma obowiązek powiadomić gościa o obecnych alergenach w żywności, to przepisy nie definiują, że muszą być one zawarte w karcie dań - a szkoda.
Informacje te powinny być jednak ogólnodostępne, umieszczone w widocznym miejscu. Spis alergenów może być wywieszony przy ladzie lub włożony do menu jako dodatkowa karteczka.
Mimo to, o kartę alergenów często trzeba się po prostu upomnieć, a pamiętaj, że brak takiej listy w restauracji to łamanie prawa!

Czy wszystkie restauracje wypadają aż tak źle?

Jasne, że nie!
Na pewno sporo powinno się zmienić w kwestii dziecięcego menu, ale nie można wszystkich mierzyć jedną miarą 😉
Dla przykładu, w zeszłym tygodniu wybrałam się z rodziną do "Trattoria da Antonio" i muszę przyznać, że było naprawdę warto!
Bardzo smacznie i kolorowo, a dodatkowa atrakcja w postaci sporego kącika zabaw dla dzieci to strzał w dziesiątkę!

Co w końcu z tym menu dla dzieci?

Przeglądając zebrane dane wniosek nasuwa mi się jeden.
Jeśli restauracje mają faszerować nasze pociechy smażonym kurczakiem z frytkami, to lepiej , żeby dziecięcego menu po prostu nie było!
Zamiast tworzyć specjalne karty dla najmłodszych, można przecież zaproponować dania "dla dorosłych", tylko mniejszą porcję.
Bo skoro dziecko ma się uczyć nowych smaków, to nie powinno wiecznie jeść makaronu z sosem pomidorowym albo frytek z ketchupem, prawda?

 

Co myślisz o obecności menu dla dzieci?
Uważasz, że statystki są niekorzystne czy raczej nie ma się czym martwić?
A możesz masz inne przemyślenia?

Napisz mi co uważasz w komentarzu lub w wiadomości na Instagramie lub Facebooku!
Zapraszam Cię również do przeczytania materiału na temat badań w ciąży oraz jak przestać marnować żywność.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Zapisz się do Newslettera!

Bądź na bieżąco i otrzymuj unikatowe treści, niepublikowane na moich social mediach.

linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram